/sz/ powiedział: trudno się znaleźć w świecie, który nas nie szuka.

wtorek, 27 października 2009

I to już chyba koniec telefonicznej telenoweli

Potrafię zgubić telefon w okolicznościach, jak nikt inny. Umiem także go odnajdywać, jak nikt inny. Niestety, nie pobiję już rekordu Guinnessa, bo bardzo wątpię w to, że tata pojechał po telefon. I właśnie dlatego można mówić o końcu telefonicznej telenoweli: ta komórka już się nie znajdzie. Było minęło, czas na nowy produkt. Takie życie, w końcu era gubienia komórki gdzie wlezie i kiedy wlezie dobiegła końca. Dla mnie telefon miał największą wartość o poranku, kiedy mnie budził, abym już polazła do szkoły. Trudno, jakoś sobie poradzę.
Ponadto dziś usiłowałam zdobyć wpis u Madej. Oczywiście nie udało się. Trudno, jutro do dziekanatu, a potem - w razie czego - do prodziekana.
Ale najgorszym wypadkiem - właściwie, w sensie dosłownym nawet - dnia dzisiejszego był upadek na szyny kolejowe... Bolało jak diabli, a potłuczenia będę miała przez jakiś czas i będą się one trochę dawać we znaki.
Dziwny to dzień! Dużo się działo, mało napisałam. Pozdrawiam :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Skomentuj raz na ruski rok, ale skomentuj ;p