/sz/ powiedział: trudno się znaleźć w świecie, który nas nie szuka.

czwartek, 8 października 2009

Jak Hugo, to i notka

W 2004 roku bodaj książce "Koniec dzieciństwa" Arthura C. Clark'a została przyznana tzw. Retro Hugo. I tak, to jest pozycja, którą właśnie obczaiłam i mogę się wypowiedzieć o niej...
Przede wszystkim można uznać ją za klasykę. I nie dlatego, że została wydana w latach 50' XX w., ale dlatego, że znalazła wiele naśladowców. Niektórzy z Czytelników (czyt. fanów :P - pozdrawiam) kojarzą serial "Ziemia - ostatnie starcie". Była to historia, w której pewnego pięknego dnia na Ziemię przybywają obcy i... Zmieniają rasę ludzką - przede wszystkim w kwestii techniki. Cóż, mogę powiedzieć, że nie jest to oryginalna rzecz i generalnie... pomysł na serial mógł wziąć się właśnie przez "Koniec dzieciństwa" Clarka. Ale to nie wszystko. Tak, Stargate SG1 jest dobrym serialem, ale jest tam rasa pewna, która osiągnęła praktycznie koniec ewolucji - co przypłaciła bezpłodnością. Zdaję sobie sprawę, że może to nie być pierwszy wytwór tego typu w historii telewizji i zdaję sobie sprawę, że Clark również mógł go wziąć skądś indziej, a jednak czasy, w których jego książka powstała trudno nazwać czasami, kiedy na podstawie badań genetycznych można byłoby wysnuć podobny wniosek.
Ale wracając do książki... Dla czytelnika spodziewającego się krwi, wybuchów, akcji i seksu jest to raczej pozycja nudna. Można powiedzieć, że nic się nie dzieje. Mnie osobiście ta lektura nie zadowoliła, jednak jestem w stanie zrozumieć, że w dziele tym ważniejsze jest coś innego: przesłanie i to ponoć osobiste, od samego autora tegoż. "Koniec dzieciństwa" to po prostu filozofia opakowana w science fiction. Jeśli ktoś chce akcji to odradzam tej pozycji, ale jeśli ktoś zastanawia się, co będzie, gdy ludzkość w końcu zakończy swoją ewolucję... Niech przeczyta tę książkę.
A tymczasem ja chyba wrócę do Asimova, a konkretniej - "Fundacja"...

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Skomentuj raz na ruski rok, ale skomentuj ;p