/sz/ powiedział: trudno się znaleźć w świecie, który nas nie szuka.

piątek, 9 października 2009

Jaki pogląd jest kontrowersyjny dla Zwierzaka?

Dzisiaj na wykładzie u niejakiego Segieta sprawdzamy listę obecności na ćwiczeniach z nim... S - Segiet, St - Studentka...
S: Królik!
St: Jestem!
S: Koza!
St: Jestem!
S: Co za zwierzyniec...

Tak czy inaczej chcę informować, że powyższe zdarzenie dość nas rozśmieszyło - na sali było tylko dwóch mężczyzn. W sumie lubię takie żarciki prowadzącego i widać, że chce z nami przyjemnie współpracować, jakkolwiek nie zawsze jest to możliwe. Tym bardziej, że spora ilość osób naprawdę przeszkadza na wykładzie niczym jakieś dzieciaki z liceum i nie wiem, czy to przez sam fakt bycia na pedagogice, czy też przez fakt, że ludzie tu trochę mało są dorośli, zawdzięczamy takiemu stanu rzeczy.
A tak naprawdę chciałam wszystkich poinformować, że ta notka nie ma na celu obrażania kogokolwiek, czy szykanowania, czy cholera jeszcze wie co można zrobić. Po prostu zaznaczam, że poniższe wypociny mogą być bzdurne, jak i kontrowersyjne, szczególnie dla osób o tzw. słabszych sercach, ale raczej w kwestii wrażliwości, niż faktycznej cielesności.
Jak większość z Was zdążyła się domyślić, z okazji dnia, w którym Komitet Noblowski ogłosił laureata Pokojowej Nagrody Nobla... Chciałabym skomentować to wydarzenie, gdyż mój umysł znalazł w tym pożywkę w kwestii rozrywki. Inaczej tego nie można nazwać.
A zatem: Obama dostał Nobla za... nie całokształt. Nie za to, że powiedział, że chce pokoju na świecie. Nie za styl, jakim rządzi. Tylko za to, że jest po prostu tzw. Czarnym. Mogłabym go nazwać "Murzynem", ale ponoć to jest jeszcze bardziej obraźliwe, niż nazywanie czarnych czarnymi. W sumie w dzisiejszym świecie czasem nie wiadomo jak się wyrażać, bo a nuż kogoś się obrazi? Wracając do nieszczęsnego Obamy, dostał Nobla za wcześnie. On nic nie zrobił. Nie dokonał jeszcze niczego istotnego. Można nagradzać za pojedyncze ratowanie życia, ale on nie jest lekarzem. Można też nagradzać za spektakularne uczynki, które w dłuższej perspektywie mają swoje skutki - jak na przykład działalność Wałęsy. Ale Obama tego też nie dokonał. Prowadzi dwie wojny, na trzecią z Iranem się zanosi... Wiadomo, że każdy by chciał pokoju na świecie. Ale właśnie dlatego, że prezydent hamerykanów jest czarnym, a nie białym, dostał nagrodę Nobla. Bo gdyby był białym... Albo nie otrzymałby jej wcale, albo otrzymałby ją w rok później, według bardzo pozytywnego scenariusza.
Ale... Tak szczerze mówiąc, zwykle nie obchodzi mnie kto, co kiedy i za co otrzymał Nobla. Problem z tą nagrodą jest taki, że przez lata uchodziła po prostu za prestiżową i to chyba najbardziej na świecie. I w momencie, kiedy właśnie zabierałam się za kolejny stopień uzależnienia od czytania (uwierzycie, że dziś nie przeczytałam ani jednej strony książki?), wróciłam do zaniechania tego uzależnienia. O co chodzi? O to mianowicie, że widząc w środę w bibliotece babcinej pozycję pod szyldem "Nobel" zachciało mi się obczaić wszystkie książki nagrodzone tą właśnie nagrodą. Ale... Pamiętając własne opinie na podstawie nieszczęsnego "Starego człowieka i morza" (wybacz Vir), artykułu z Newsweeka postanowiłam nie wciągać się w to. Wrócić na stare, fantastyczne śmieci na razie. I może w końcu zabrać się za medytację.
Jeśli kogoś uraziłam - sorki panowie i panie, ale i tak wierzę, że najinteligentniejszą rasą ludzką są Azjaci!

2 komentarze:

  1. Pokojowa nagroda Nobla to mi się należy, o!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. A wiesz, że też słyszałam takie opinie... Za ten wiec, gdzie to było...

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Skomentuj raz na ruski rok, ale skomentuj ;p