/sz/ powiedział: trudno się znaleźć w świecie, który nas nie szuka.

poniedziałek, 5 października 2009

Zamknięta na radość

Dzięki swojej wspaniałej grupie, która mnie nie raczyła powiadomić o zmianie dzisiejszej godziny ćwiczeniowej (bo pewnie nie miał kasy na komórce, ale dziwnym trafem jedna osoba na trzy została o tym powiadomiona) przegapiłam ćwiczenia. Dzięki temu, że pewna miła osoba postanowiła mnie samochodem odwieźć wróciłam do domu przed tatą, przez co mi nie chciał uwierzyć, jakobym była dziś na uczelni i dostałam za to ochrzan. Ale czuję się już lepiej po sobotnich problemach żołądkowych, co zresztą mało obchodzi mojego tatę.
Brzmi jak... nie napiszę marudzenie. Napiszę co innego: ból. Ból. Ból.
Buddyzm mówi, że życie to cierpienie. To brzmi dosyć... smutno, wręcz pesymistycznie, ale jakby się zastanowić, to czego dowodem jest to, że ludzie, szczególnie Polacy (Czesi nas wyprzedzają na liście krajów, gdzie się najlepiej żyje! My na 41, oni na 36 miejscu) narzekają? Może właśnie tego, że życie to cierpienie.
Być może mam zaburzenia hormonalne. Być może powinnam już być dzisiaj w dziekanacie po to, by załatwić warunek i inne sprawy. Ale... Jadąc tramwajem coś chciałam sobie postanowić. Chyba to, aby zdobyć z czegośtam piątkę na semestr. I to... Otworzyłoby przede mną całą smugę radości. Czułam, jak coś nie pozwala mi dotknąć tego fajnego uczucia "tak, jeah, zrobię to, dam radę, jestem szczęśliwa, świat jest piękny, słońce świeci, a ja jestem w tramwaju i patrzę jak ludzie wsiadają i wysiadają". No, bo to byłoby za proste.
Coś hamuje moje cieszenie się. Coś. Tak, jakbym była zablokowana na taką radość, jakbym uważała, że to coś złego, bredniarskiego. Albo jakbym się bała to zrobić: JUŻ! JUŻ TRZASK! Nie ma.
Co powinnam zrobić? I jak to zrobić?
Być może mam w głowie klucz do tego wszystkiego. Ale żeby go użyć, trzeba mieć odwagę go włożyć do dziurki od drzwi. Całkiem możliwe, że to może być trudniejsze od odblokowania tychże w pewnym kiblu w Opolu, z którymi w wakacje miałam przyjemność mieć styczność.

2 komentarze:

  1. radość zaczynamy od siebie samego(j). po prostu wyobraź sobie, że jesteś szczęśliwa wbrew wszystkiemu. całemu światu.

    wg mnie to światu trzeba pokazać, że jest się poza walką, która w nim się dokonuje, imo.

    a skoro wiesz, ze jest problem, to też wiesz, że najlepsze nań lekarstwo masz w sobie.

    życzę zdrowia i radości.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. przestańcie ograniczać moją wolność słowa!!! Administratorzy tej strony to faszyści

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Skomentuj raz na ruski rok, ale skomentuj ;p